Piąte Urodziny RaczejKonsolowo!

Znacie rutynę: garść informacji o stanie RK, trochę prywaty ode mnie, życzenia, plany i podziękowania.

Przyznam, że nie było łatwo zabrać się za ten tekst. Ostatnie dni nie sprzyjają wyciszeniu się i skupieniu na klawiaturze. Wskaźnik myszy niezmordowanie chce lecieć do zakładki z wiadomościami, tym co dzieje się za miedzą. Myślę, że gdyby nie praca i gry to bym pewnie oszalał. Nie mniej, urodziny to urodziny, więc niezależnie czy z obowiązku, czy przyjemności, to należy się wpis urodzinowy. Dobrze, że od czasu do czasu jadę autobusem do pracy, więc mogę pisać na telefonie, aby tylko wpis był – wszak to już piąte urodziny bloga. Trudno w to uwierzyć, że już pięć lat manewruję sobie tą łajbą po oceanie wirtualnej sieci. Zanim przejdę do części standardowych dla tego rodzaju wpisów na RaczejKonsolowo, chciałbym od razu podziękować wszystkim, którym zdarzy się wlepić serducho pod postem o nowym artykule, na Twitterze czy podać bloga z okazji nowego tekstu na FB. Chylę czoła i dziękuje za pomoc. Niezależnie, czy chodziło o reklamę dla bloga, podcastu czy kanału na YouTube – daliście radę! Bardzo, bardzo dziękuje.

Jakim rokiem był 2021 dla RaczejKonsolowo

Patrząc wstecz na 2021 i oceniając go pod kątem tego, co RaczejKonsolowo udało się osiągnąć, to powiedziałbym: jestem bardzo zadowolony. Nie wszystko układało się dokładnie, jakbym sobie to wyobraził, ale wciąż oceniam dobrze te ostatnie 12 miesięcy bloga. Szczególnie jeśli spojrzymy na blog, na podcast i kanał YouTube osobno. Zresztą, sam fakt, że mogę to zrobić jest dla mnie niesamowicie przyjemnym i satysfakcjonującym, więc jestem zadowolony.

Rozpocznę od wyświetleń bloga, których RaczejKonsolowo nazbierało 9029, przy 5300 unikalnych odwiedzających. To wynik zaledwie o 53 wyświetlenia mniejszy od 2020 oraz o 106 lepszy, jeśli chodzi o odwiedzających. Najczęściej odwiedzanym wpisem jest oczywiście poradnik do drukowania własnych okładek gier, ale tuż za nim znalazły się dwie recenzje: Gran Turismo Sport oraz MARVEL’s Guardians of the Galaxy. Udało się opublikować 44 wpisy, co jest rezultatem lepszym o dwa materiały od wyniku w poprzednim roku, ale co istotne: gdzieś w połowie roku przestałem publikować na blogu wpisy z podcastem, o których dowiadujecie się teraz wyłącznie przez Twittera oraz bezpośrednia z waszych serwisów podcastowych. 25 wpisów to recenzje, gdzie znalazły się recenzje gier małych, niezależnych, ale także i ogromnych, natomiast osobiście jestem przede wszystkim zadowolony z ukończenia piątego fajnala. 2021 to zaledwie 7 postów z moją opinią, na jakiś temat. Dużo tutaj o DLC do kilku produkcji, ale najbardziej zadowolony jestem z materiału o Gamepassie. Miałem go w głowie od bardzo, bardzo dawna i cieszę się, że w końcu udało mi się wylać „na papier”. Natomiast średnio mi idzie efektywność pisanych przeze mnie treści, albowiem 2021 był rekordzistą, jeśli chodzi o średnią liczbę słów na wpis (1524). Na koniec dodam, że najczęściej klikanymi odnośnikami na blogu są linki do podcastu RaczejKonsolowo oraz kanału na YouTube, więc teraz o nich.

Jeśli chodzi o podcast to zebranie pełnych statystyk wymaga ode mnie nieco gimnastyki, ponieważ gdzieś w okolicy marca czy kwietnia (nie pamiętam) zmieniłem hosting na darmowego Anchora od Spotify. Wcześniej korzystałem z usług Buzzsprout, który był super, ale nie wykorzystywałem zupełnie nic z dobrodziejstw, za które płaciłem. Anchor daje mi wszystko, czego potrzebuje, bez dodatkowych opłat. Na szczęście zrobiłem sobie eksport statystyk ze starego hostingu 🙂 Tym samym z umiarkowaną pewnością mogę powiedzieć, że podcast osiągnął 6792 odsłuchań, co jest wynikiem znacznie lepszym od 2020, gdzie było ich 2217. To już robi wrażenie, ale najbardziej widać skok po średniej liczbie odsłuchań na odcinek oraz jak szybko one są wbijane. W 2020 odcinki osiągały średnio 116 odsłuchań, a większość z nich nie docierała nawet do liczby 200, długo po swojej publikacji. W poprzednim roku odcinki lekko przebijają 400 wysłuchań, a wynik ten osiągają najdalej miesiąc od premiery, przy czym 200 wbijają już po kilku dniach (!) – ostatni odcinek o Elden Ring zrobił to w 48h. (rekordzista) To jest super i jestem niesamowicie z tego zadowolony. Dużo zawdzięczam tutaj mojej ekipie mikrofonowej, a więc Bartkowi oraz Ani, która robi fantastyczną robotę na nagraniach, prowadzimy merytoryczne rozmowy o pasji, którą niewątpliwie dla całej naszej trójki są gry, przy niezwykle cieszącej mnie chemii pomiędzy nami – dziękuje drużyno! Kolejnym punktem do zadowolenia jest liczba obserwujących nas na Spotify, która w styczniu 2021 wynosiła 91, a obecnie pokazuje 288. W grudniu cieszyliśmy się z lekkim niedowierzaniem, że udało się 250 wbić, a tu mamy już prawie trzy setki. Mega, mega, mega dobre liczby jak na moje oko.

YouTube Studio ma bardzo zaawansowane możliwości, jeśli chodzi o statystyki i porównania swoich wyników, aż żałuje, że inne serwisy nie mają takich narzędzi. W całym 2021 moje filmy zebrały 2078 wyświetleń (2020 to 499), a udało mi się opublikować 76 filmów. Najlepiej oglądającym się filmem jest pierwszy gameplay z Until You Fall. Ogólnie pierwsze wrażenia oglądają się bardzo dobrze (w skali kanału), a goni je w wynikach materiał RaczejKonsolowe Nagrody 2020, co mi przypomniało, że przecież w styczniu mówiłem sobie, że „mam czas, spokojnie uda się nagrać je w lutym” – ta jasne, jak uda mi się w marcu to będę ukontentowany. Filmy w większości osiągają 100% wskaźnika polubień, co jest ściągane w dół osobę(y), które od czasu do czasu wpadną na kanał i hurtem dorzucą łapkę w dół na ostatnich kilku filmach – widać to w liczbach, że ktoś umyślnie wpada na pomysł dorzucenia serię kciuków w dół, od czasu do czasu. Obecnie kanał posiada 74 subów, co nie jest liczbą dużą, ale mnie niesamowicie cieszy i ogólnie jestem zadowolony, jak wiele udaje się wrzucać na YT, z całkiem niezłą systematycznością. Ktoś niedawno w pracy powiedział mi, że to niesamowite, jak wiele wrzucam zawartości, choć przyznać trzeba, że sporo z tego, to pierwsze wrażenia oraz relacje z różnych okazji, więc nie ma przy nich tyle pracy, co np. poświęcony czas na podsumowanie 2021 w branży, które wpadło na kanał, na początku roku. Obecnie moim zmartwieniem jest podejmowanie decyzji, czy coś ma być felietonem na blogu, czy materiałem na YT. Trochę szukam w głowie podziału materiałów na te pod wideo oraz pisanie. Nie mam jeszcze na to pomysłu, ale patrząc ile czasu mi zajmuje zebranie się za ww. nagrody RK 2021, to mam czas.

Sprawdźmy stare plany – nowych nie ma

Planów nowych, czy celów do osiągnięcia dla RaczejKonsolowo w 2022 nie mam. Myślę, że już ostatnio założyłem sobie wiele do osiągnięcia w kolejnych pięciu latach istnienia bloga, więc, zamiast sobie dokładać, to rzućmy na nie jeszcze raz okiem.

Pierwsze kilka punktów to niezależność i absolutna szczerość treści, obojętnie czy w piśmie, mowie czy wizji. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości, że cel się utrzymuje, wciąż jest dla mnie istotny i nie zapowiada się, aby cokolwiek miało to zmienić.

Co do składu, to udało się poszerzyć go o Anię, która zasiliła podcast. Tym samym zbliżyłem się nieco do osiągnięcia celu czterech/pięciu osób w RaczejKonsolowo. Inny cel, związany z uzyskaniem żeńskiego punktu widzenia w podcaście za to został osiągnięty, z czego cieszę się podwójnie: z samego faktu osiągnięcia oraz tego, że nagrywany z Anią, którą bardzo lubię i cenię.

Publikowanie, co tydzień jest nieosiągalne w obecnym składzie i miejscu, w których jest nasze życie. Natomiast spojrzenie na te cele, uzmysłowiło mi, że może warto wrócić do Q&A dla każdego z członków podcastu. Powinno to być dosyć proste do ogarnięcia od strony technicznej. Nie musi być na żywo. Osoba odpowiadająca może nagrywać sama, kiedy jej pasuje. Może już niedługo coś z tym zrobimy, bo pytań do odcinków dostajemy ostatnio sporo.

Kanał YT działa. Oddzieliłem prywatne materiały od tych związanych z RaczejKonsolowo i powstał zupełnie osobny kanał – link w głównym menu bloga. Są pierwsze wrażenia, recenzje, eseje, jak i reakcje na wydarzenia. Jedynego czego brakuje to podcastów w wersji wideo. Przy czym nie będę cisnął tego punktu, jakoś przesadnie, ponieważ w centrum podcastu powinno być audio, dostępne na wszystkich platformach strumykowych.

Co tam jeszcze zostało? Regularne streamy to problem z dwójką maluchów w wieku „mocno angażującym” oraz ogólny brak czasu na normalne granie, nie mówiąc już o robieniu show na Twitch. Patronite to wciąż melodia daaaalekiej przyszłości. Reklam nie, nie było i nie będzie.

Cześć prywatna (ta do pominięcia i najbardziej blogowa w sumie)

Patrząc wyłącznie na ostatnie dwanaście miesięcy, to ze zmian, które zadziały się w moim życiu, na pewno wyróżnia się zmiana miejsca pracy. W sumie, nie tylko miejsca, ale i branży, albowiem opuściłem gamedev i wróciłem do IT. Skąd ta decyzja? W skrócie: zupełnie egoistycznie patrząc, to grubym został dłużej, było by to dla mnie cofnięciem się w karierze. Poziom zarządzania studiami czy nawet zespołami w branży, jest kiepski. Serio fatalny. I choć pracowałem w jednym studiu, to miałem szczęście współpracować z wieloma osobami, których lata doświadczenie w polskim gamedevie sięga liczb dwucyfrowych. Dużo (całą?) uwagę poświęca się natomiast giełdzie i bańce, jaką niewątpliwie staję się branża. Na domiar złego nie miałem wystarczająco wpływu na zmianę tego status quo, więc zmieniając perspektywie na siebie: raczej bym się cofał w rozwoju i karierze. I też żeby wziąć w obronę zarządzających studiami, to budowa rynku ma duży wpływ na taki stan rzeczy. Przyszłości w tym nie wiedziałem, więc w wakacje wróciłem do „poważnych” regionów.

Oprócz tego to poza RK działam sobie trochę na blogu/portalu Dostarczaj Wartość, gdzie bossem jest Bartek. Coś napiszę, coś nagram, a w planach mam materiały wideo, które zresztą powinny już być na YouTube, gdy ten materiał będzie publikowany lub pojawią się lada chwila. Nie samymi giereczkami człowiek żyje. Trzeba robić coś dla budowania swojej marki w branży, dla kariery i tym samym bezpieczeństwa dla swojej rodziny. Chciałem powiedzieć, że zazdroszczę osobą, które zupełnie nie myślą o nieustannym rozwijaniu siebie zawodowo, bo to cholernie męczące, ale nie. Nie zazdroszczę. A czasy mi pokazują, że będzie wyłącznie gorzej dla osób, które kompletnie nie mają z tyłu głowy planowania długoterminowego.

W domu chyba wszyscy przechodziliśmy COVIDa, ale też z żoną jesteśmy zaszczepieni trzema dawkami i czekamy aż będzie można dzieci szczepić. Taka rada dla przyszłych rodziców przy okazji: bądźcie mili dla kolegów i koleżanek z pracy, zanim wasze pociechy pójdą do przedszkola czy żłobka, bo często was nie będzie w pracy. My w okolicach listopada wykorzystaliśmy z żoną dni opieki i zaczęło się wybieranie urlopów. O, a skoro przy dzieciakach jestem, to córka uwielbia grać w Sound Shapes i Loco Rocco. W obu grach radzi sobie zresztą świetnie. Czasem muszę coś tam pomóc, ale ogólnie jestem zachwycony widzieć, jak śmiga po poziomach.

Na koniec tej sekcji mam jeszcze trochę frywolnych myśli, które kiełkują się w mojej głowie już trochę, a w zasadniczo związane są z odpowiedzią na pytanie: czego nauczyła mnie pandemia, a raczej ostatni rok (może dwa)? W jednej z moich ulubionych książek zawodowych „The Clean Coder” Robert C. Martin napisał, że prawdziwego profesjonalistę w IT nie poznaje się po tym, jak świetnie sobie radzi, gdy wszystko działa, ale jak się zachowuje w chwilach kryzysu. Czy gdy zostanie postawiony pod ścianą, będzie dalej podążał za swoimi wartościami i przekonaniami, np. w jakości kodu czy bezpieczeństwa swojego rozwiązania, czy stosuje dobre praktyki tylko wtedy, gdy jest wygodne, a wartości, gdy ktoś patrzy. I bardzo mi to się zbiega z wieloma problemami w skali globalnej i lokalnej, z którymi się jako ludzkość tego świata zmagamy. W tym miejscu miała się pojawić długa lista rzeczy, która mnie doprowadza do szału w kraju i na świeci, aczkolwiek końcówka lutego wszystko skierowała w jedną stronę, więc reszta wydaje się mniej znacząca. Nie chodzi o zapomnienie pewnych rzeczy. Raczej przeparkowanie ich później.

Ogólnie w ostatnich…chyba już latach, wiele razy czułem się jakbym patrzył przez szybę na złodzieja okradającego kogoś na ulicy. Widzę gołym okiem, że ktoś popełnia coś złego, ale nie mogę nic z tym zrobić, więc tylko krzyczę. Widzę ludzi przechodzących obok na ulicy, wołam, aby coś zrobili i słyszę: „inni też kradli”, „pewnie miał za dużo”, „wszyscy kradną”. Patrzę w końcu na osoby obok mnie i otrzymuje odpowiedź: „nie mnie okradają”. Trochę brzmi jak koszmar, ale spokojnie to wyłącznie metafora na poczet tekstu. W miejsce kradzieży możecie sobie wpisać wiele rzeczy, ale ostatecznie te, które bolą mnie najbardziej to upadek (w moich oczach) odpowiedzialności jako cechy w społeczeństwie oraz skrzywienie znaczenia inteligencji, od której obecnie ważniejsze jest wygadania. Nie trzeba mówić prawdy, bo jak się mówi ładnie, „mądrze”, elokwentnie, to uda się sprzedać wszystko – od nieistniejącej maszyny do badani krwi, po brednie o zabójczych szczepionkach. Jednak nie mam sił na wzburzenie się, więc może lepiej po prostu powiedzieć: dzięki za czytanie tych wypocin raczej chaotycznych. Powodzenia i uważajcie na siebie oraz swoich bliskich.

Cześć!

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: