Rajd po wirażach z farby drukarskiej

Pytanie na kwiecień: Opisz sytuację, w której ktoś z najbliższej rodziny ci pomógł.

Gamingowe Medytacje to seria, która zrodziła się z przypadku. Każdego dnia WordPress podsuwa mi jedną myśl lub pytanie – iskrę, która ma rozpalać kreatywność. Choć codzienny pośpiech rzadko pozwala na pisanie, raz w miesiącu zwalniam. W każdy pierwszy dzień miesiąca wybieram jedną z tych propozycji i zatrzymuję się nad nią na dłużej, łącząc świat gier z osobistą refleksją.

Tym razem temat miesiące nie jest odpowiedzią na pytanie, jak i nie zmieniłem jego treści, albowiem przypomniał mi on w obecnej formie, coś z dzieciństwa. W czasach pierwszego PlayStation byłem regularnym czytelnikiem wielu gazet o grach na konsolę Sony. Były oknem na świat, który ze względu na zaporowe ceny pozostawał poza moim zasięgiem. Dziś zastanawiam się, czy gdybym odkładał każdą złotówkę, jaką wydałem na kolejne czasopismo, byłoby lepiej przeznaczyć te pieniądze na gry… naaah, w życiu bym nie wytrzymał tak ciułać na ceny gier wtedy i rodzice chętniej dawali na pisma kasę, bo przynajmniej dużo czytałem. Jednym z takich czasopism było PlayerStation Plus (które wcześniej chyba nazywało się PlayStation Plus, ale musiało zmienić nazwę), które było miesięcznikiem z solucjami do gier. Czytałem je od deski do deski, czując się jakbym sam w grał w te produkcje. Choć nie pamiętam już ich zawartości, to wizualnie przypominam sobie Shadow Mana, Legacy of Kain, czy fenomenalny, fabularyzowany opis przejścia Vagrant Story. Jego częścią był czarno-biały komiks. Pamiętam również kąciki na końcu magazynu. Poświęcone RPG, wyścigom, bijatykom, jak i czasówkom wysyłanym do gazety przez czytelników listownie – sam wysłałem jeden rekord z trzeciego Crasha, który pojawił się w gazecie. Kojarzę też listy czytelników, a szczególnie jeden, w którym ktoś wymyślał wierszyki, rymowanki o postaciach z gier PlayStation. Jednak nie sama gazeta jest bohaterem tego wpisu. Jest nim moja siostra.

Otóż jedną z pierwszych gier na PSXa było Final Fantasy VIII, które również doczekało się solucji w powyższym czasopiśmie. Świetnie opisana solucja, która nie pozwala pominąć żadnego przedmiotu w odnodze korytarzy jaskini. Przypominała, że w trakcie starcia z bossem można wykraść unikalną kartę Triple Triad. Nie zdradzała natomiast, jak pokonać Omega Weapon, czy robiła spoilerów zakończenia zamachu na Czarodziejkę Edeę – to pozostawiała graczom. Przechodziłem grę z siostrą, która siedziała obok i czytała solucję na głos. Praktycznie większość gry ukończyliśmy w ten sposób razem. Przypominało to trochę wyścig rajdów samochodowych, w których kierowca i nawigator współpracują, by dojechać do mety w jednym kawałku. To jedno z przyjemniejszych wspomnień, jakie współdzielimy z siostrą, ponieważ – jak to bywa pomiędzy rodzeństwem – przeważnie gryźliśmy się ze sobą, wzajemnie dokuczali, czego prawdopodobnie byłem architektem. Na szczęście wtedy japońskie erpegi posiadały mechanikę random encounters, przez co za każdym razem, gdy nawigowanie siostry zostawało w tyle, był czas, aby ponownie się synchronizować przez starcia z przeciwnikami. Szczerze nie kojarzę, czy ogrywaliśmy w ten sposób jakąkolwiek inną produkcję poza ósmym fajnalem, ale nasze sylwetki dwójki gówniarzy, siedzących po turecku przed telewizorem z numerem PlayerStation Plus przed nami, to coś, co mocno zakorzeniło się w moich wspomnieniach. Wspólnie przeżywaliśmy wydarzenia w grze.

Nie wyobrażam sobie, aby dziś było to możliwe. Jedynym z wielkich zakładów, jakie podejmuje Microsoft jest silna integracja Copilotowej pomocy dla graczy, którzy mają problem z miejscem w grze. Patenty PlayStation również wskazują, że flirtują z pomysłami na zatrzymania gracza przed ekranem telewizora w razie problemów. Wszakże porady są przecież u niebieskich już dostępne dla niektórych gier na głównym ekranie konsoli. Kolejny krok w separowaniu ludzi od siebie, choć w opozycji do tego tworzone są obecnie dziesiątki produkcji okraszonych mianem friends-slop. Coś się kończy, coś zaczyna? Jednak pomimo wspólnych podróży na szczyt góry, czy wypraw kamperem w nieznane – to nie to samo.


I to by było na tyle. Jestem ciekaw, czy Wy macie rodzinne wspomnienia z grami wideo w tle. Czekam na wasze komentarze pod wpisem i…

…do następnych medytacji!


Podobał ci się materiał?!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

…aby wesprzeć RaczejKonsolowo w misji szerzenia pasji do gier poprzez niezależny content, w 100% bez bullshitu i na maksa gamingowy!


Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z RaczejKonsolowo

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej