A dziś zagramy w … Max Payne 2 (PS2)

Remedy wraca do historii Max Payne’a z pokaźnym zastrzykiem gotówki po sukcesie pierwszej części. Ciekawi, czy zmarnowali mamonę? Zapraszam do mojej opinii o kolejnym, leciwym tytule.

Jeśli wierzyć słowom Sama Lake’a, obecnemu dyrektorowi artystycznemu studia Remedy, sukces pierwszej odsłony pozwolił twórcom bez zbędnych stresów i ograniczeń podejść do prac nad kontynuacją. Pojawiła się ona na półkach sklepowych rok po premierze wersji konsolowej Max Payne (PS2), a dwa od wersji PC. Pierwszą widoczną zmianą jest inwestycja w aktorów i rezygnacja z zaangażowania członków studia do ról postaci w grze. Tym samym miłośnicy facjaty Sama, jako tytułowego Maxa Payne’a muszą obejść się smakiem. Timothy Gibbs zastąpił go w roli bohatera, a Sam mógł się skupić całkowicie na scenariuszu, który – według wiki – był czterokrotnie większy od tego z jedynki. Niestety, nie widać tego po długości gry. Całość pęka w jakieś 4-5 godzin zabawy z czego sporo marnowane jest na licznych ekranach ładowania, szczególnie w pierwszej części fabuły. Co nie oznacza, że sam scenariusz jest zły. Daleko od tego.

Twoja twarz nie wygląda znajomo

Max Payne 2: The Fall of Max Payne (PS2) rozpoczyna się dosyć dziwnie, żeby nie powiedzieć dezorientująco. Max budzi się w szpitalu, gdzie prześladują go niezrozumiałe wizje i trudno określić czy są snem, czy jawą. Później okazuje się, że pokazano nam wydarzenia fabularne z prawie końca gry – nieco podobnie rozegrano początek jedynki. Tymczasem cofamy się do kulminacyjnego momentu historii pierwszej części – uwaga spoiler. Max zostaje oczyszczony z zarzutów dzięki pomocy niejakiego Alfreda Wodena, ważnej i tajemniczej persony zza słuchawki telefonu. Jednak dręczące go wyrzuty sumienia nie pozwalają pozostać w dawnym miejscu pracy. Przenosi się do Nowego Jorku, gdzie rzuca się w rolę detektywa policji – jak sam twierdzi, nie jest w stanie rozwiązać swojego dramatu, to zajmie czas bolączkami innych. Przeszłość jednak nie daje mu o sobie zapomnieć, stawiając na jego drodze dwójkę znajomych: femme fatale, Monę Sax, oraz samozwańczego brata wśród gangsterów, Vladimira Lem. Jak się okazuje, na Maxa oraz Monę ktoś poluje. Oboje w końcu w trakcie pierwszej części serii dowiedzieli się o istnieniu tajnej organizacji trzęsącej krajem zza kulis niczym illuminaci. Na dodatek oboje zaczynają coś do siebie czuć i w taki oto sposób buduje nam się kręgosłup fabularny produkcji. To wciąż powieść w klimatach filmów noir, gdzie wydarzenia przedstawiono nam za pomocą ilustracji w stylu komiksów live-action. Dominują tu zimne barwy, a nastrojowa muzyka buduje równie “przygnębiającą” atmosferę. Tym razem nie śledzimy Maxa w roli szukającego prawa i zemsty gliny, samodzielnie wypowiadającego wojnę półświatkowi przestępczemu. Historia w sequelu jest mniej osobista, choć intymny wątek zabójczej Mony Sax i Maxa gra sporą rolę w całości. Nie mniej mamy tutaj próbę rozwiązania zagadki tajemniczej organizacji Inner Circle, porachunki mafijne, wtyki w policji oraz twardego glinę, nawiedzanego koszmarami przeszłości. Gdyby nie długość przedstawionej historii, to nie miałbym się zbytnio do czego przyczepić. Fabuła jest interesująca, z zaciekawieniem obserwujemy kolejne wydarzenia i dochodzenie bohatera do ukrytej prawdy w gąszczu zdrad, kłamstw, tajemnic i zatrzęsienia łusek pocisków.

Femme fatale w całej gracji

Ten element produkcji Remedy nie uległ zmianie. Max Payne 2: The Fall of Max Payne (PS2) nadal jest strzelaniną z widokiem trzeciej osoby, w której istotą zabawy są spowolnienia czasu, tzw. bullet time. Rewolucyjny patent studia znów pozwala na wykonywanie efektownej wymiany ognia z przeciwnikami oraz furę zabawy. Max nie zapomniał posługiwania się pistoletami, SMG oraz bronią większego kalibru, np. M4, AK47 czy legendarna snajperką Dragunov. Do arsenału dołączyło kilka nowych opcji, jednak największą zmianą jest pozwolenie na grę drugą postacią. W grze wcielimy się zatem w rolę Mony Sax, oczywiście w przeznaczonych dla niej rozdziałach. Bardzo spodobał mi się odcinek gry, gdy grając femme fatale musiałem chronić Maxa przed przeciwnikami, siedząc wysoko nad nim ze snajperką – dosyć intensywna i stresująca partia gry. Tytuł także posiada znacznie więcej etapów platformowych, z których akurat jestem niespecjalnie zadowolony. Doceniam chęć urozmaicenia rozgrywki, aczkolwiek przy dość topornym, przystosowanym do wymiany ognia sterowaniu, bieganie po gzymsach lub kładkach rusztowania do najłatwiejszych nie należy. Ponadto tytuł cierpi na bolączki ciągnące się za kontynuacją od pierwszej odsłony – chrupnięcia animacji. Najbardziej widoczne w ciasnych pomieszczeniach oraz pełnych wybuchów wydarzeniach, których nieszczęśliwie trochę jest dużo. Jak zresztą przystało na grę akcji. W stosunku do Max Payne (PS2) jest poprawa, ale do płynności jest szmat drogi. Podobnie znikomej poprawie poddano grafikę. Widoczny update jest w modelach bohaterów pierwszoplanowych oraz nieco większej różnorodności odwiedzanych lokacji, choć wersji na PS2 nadal bliżej do końca skali, z napisem “brzydal”. Cóż, trudno oczekiwać znaczącej poprawy po tak krótkim okresie pomiędzy obiema częściami.

Kiepska obsługa w tym hotelu

Przyszło mówić, że pieniądze szczęścia nie dają, a w grach bywa, że większy budżet nie zawsze idzie w parze z wymarzonym efektem końcowym. Budżet widać w takich składowych tytułu jak: poprawiona gra aktorska, bardziej przemyślany scenariusz, druga grywalna postać. Aczkolwiek przecież nie to zachwycało lub przeszkadzało. Max Payne 2 (PS2) nadal daje w kość walorami technicznymi oraz cierpi na liczne i długie ekrany ładowania. Nic dziwnego, że do części trzeciej usiadł zupełnie nowy zespół, ze świeżymi pomysłami i spojrzeniem na serię. Jestem ciekaw jak poszło Rockstar Games.

PLUSY

  • pełen akcji gameplay
  • ciekawy scenariusz
  • “czarno-biały” klimat
  • lepsza jakość gry aktorskiej

MINUSY

  • nadal brzydka
  • częste czkawki
  • koszmarnie liczne i równie strasznie długie loadingi
  • nietrafione poziomy platformowe

Część bolączek pierwszego Max Payne udało się poprawić dzięki mocy zielonych banknotów, jednak najistotniejsze mankamenty pozostały. Znów zła platforma? Może tak.

Ocena: 7/10

2 myśli na temat “A dziś zagramy w … Max Payne 2 (PS2)

  1. 2ka nie zrobiła na mnie tak ogromnego wrażenia jak pierwowzór. I na dobrą sprawę nie pamiętam jej tak dobrze jak jedynki. Więc powiem krótko – poprawny sequel świetnej jedynki nic ponadto (co do warstwy technicznej będe milczał – grąłem na pc 😀 )

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: