RaczejKonsolowe Nagrody 2017

Tego się nie spodziewaliście w drugim miesiącu roku! Miał być podcast, ale jest tekst. Miałem to powiedzieć na nagraniu, ale zachęcam tutaj do wspólnej zabawy.

Tak, wiem. Nieco się spóźniłem, gdyż cały świat zdążył już dawno podsumować minione 12 miesięcy grania, aczkolwiek patrząc po tytułach moich recenzji: czy kogoś takowe opóźnienie dziwi? Wpis z założenia miał być podcastem, w którym ja i ToyBlackHat chcieliśmy przelecieć po wszystkich ogranych w 2017 tytułach, a następnie przyporządkować im specjalne wyróżnienia – coś na wzór tytułowych nagród. Pomysł w pewnym stopniu zaczerpnąłem z podcastu InputLag, gdzie ekipa sama wymyślała sobie kryteria dla nagród w podsumowaniu roku, natomiast w naszym wykonaniu nie chcieliśmy narzucać sobie wzajemnie kryteriów. Zatem jeśli któryś z nas wymyślił jakieś wyróżnienie, druga osoba po prostu zastanawia się, czy ma na swojej liście ogranych tytułów coś, co pasuje do wyróżnienia. Jest to poniekąd załatanie problemu, w którym ktoś wymyśla nagrodę np. „Najlepsza gra na fazę” (pozdrawiam Furio) i reszta musi się napocić, aby coś do niej dopasować – sigh. A dlaczego nie „normalne” nagrody? Ponieważ w odróżnieniu do IGN, Gamespotu, Kotaku itd., nie jesteśmy w stanie sprawdzić wszystkich nowości oraz jesteśmy panami swojego backlogu. Nasze rozwiązanie wydawało nam się ciekawsze i szkoda, że nie udało się nagrać o tym podcastu. By jednak moja praca w przygotowanie się – już wiadomo kto nawalił, sesese – nie poszła na marne pomyślałem, że wrzucę to w formie pisemnej….no i na blogu troszkę ostatnio mało się dzieje, więc yolo. Nie będzie to pewnie zaskoczeniem dla Was, że na wyróżnienia załapały się gry ze szczytów moich ocen, ale jest też i kilka niespodzianek. Mam nadzieję, że zachęcę Was do podobnej „zabawy” i dacie znać w komentarzach o waszych typach i osiągnięciach.

Persona 5 (PS4)

Nagroda Perfekcyjnego Wykonania

Przyznawana za szczytowe osiągnięcia w kwestii realizacji produkcji 2017

Zacznijmy zatem od tytułu, który zgarnął pełną pulę punktów w mojej recenzji: Persona 5 (PS4). Patrząc na samą ocenę nie powinniście mieć problemu z moim wyróżnieniem tytułu studia ATLUS za kwintesencję rzemiosła developerskiego. Ogrywając ten tytuł miałem wrażenie, że twórcy wypruli z siebie kawałek duszy, przenosząc ją na płytę BD i wyciągnęli z rękawów wszystkie asy. Wspomniałem o tym w tekście, ale powtórzę: piąta Persona jest szczytowym osiągnięciem pod dwoma aspektami, tym fanowskim i developerskim. Każdy z elementów produkcji, który normalnie byłby oceniany przez recenzentów i krytyków, jak fabuła, rozgrywka czy grafika, został dopieszczony do poziomu niespotykanego do tej pory w JRPG (może w serii Final Fantasy). Jednocześnie – co jest w pewnym stopniu zaskakujące – tytuł ne stracił nic z dziedzictwa serii…ba…ATLUS wykorzystał spuściznę uniwersum Shin Megami Tensei, implementując najlepsze patenty i rozwiązania portfolio studia. Mam wrażenie, że któryś z producentów wstał od stołu sali konferencyjnej, a następnie powiedział: „Jeśli robimy sobie przerwę do kolejnej odsłony Persony, zejdźmy z ringu z cholernym przytupem!” i tak zrobili. Bang, bang, bang. Wyprowadzona seria ciosów. Przeciwnicy na deskach. Perfect victory!

Final Fantasy XV (PS4)

Nagroda za Samochód Roku

Przyznawana za stworzenie samochodu marzeń każdego bzika motoryzacji

Nagroda Efektu Cebuli

Przyznawana za wybitne osiągnięcie wyciskania łez

Teraz pewnie wszyscy psychofani Persony rechotają z zadowolenia, że ich obiekt westchnień dostał ode mnie taką nagrodę, a potykające się Final Fantasy XV (PS4) takowe dziwadła wśród wyróżnień. Pierwsze poleciało w stronę Regali, czyli królewskiemu „ogarowi”, którym poruszał się książę Noctis wraz z przyjaciółmi. Samochód wygląda prześlicznie, a dodatkowo potrafi zmienić się w (spoiler!) samolot oraz posiada jeden z najzajebistszych elementów wyposażenia wozu: radio ze wbudowaną, ogromną kolekcją utworów ze ścieżek dźwiękowych serii Final Fantasy. Natomiast drugie z wyróżnień, to chyba coś na co liczy Hajime Tabata po każdej swojej grze. W piętnastce nie zabrakło momentów emocjonujących, które dosłownie wyciskały łzy graczy przed ekranami. Trend ten kontynuował w ostatnim dodatku Episode Ignis, gdzie kolejny raz urządzał sobie trening bokserski na sercach graczy, jako rękawice (cholera, co ja z tym boksem dziś?!) dzierżąc los Noctisa, a w ostatnim DLC, i Ignisa.

Hyper Light Drifter (PS4)

Nagroda Frederica C. Billingsley’a

Przyznawana za niezwykle osiągnięcia z użyciem pixel artu

Nagroda Jedności Wizji i Brzmienia

Przyznawana za idealną synergię obrazu i dźwięku

Hyper Light Drifter (PS4) praktycznie w obu wyróżnieniach musiał powalczyć z innymi tytułami, jednak finalnie ze starć wyszedł zwycięsko, a „przegranym” przypadły inne nagrody – zatem nie będzie szlochania. Wracając natomiast do tytułu Heart Machine, w latach swojej świetności (2016-2017) otrzymywał on bardzo dużo nominacji do wielu nagród, z których zwycięsko wyszedł w kategoriach związanych segmentem indie i kierunku artystycznego. Zatem moje wyróżnienia dla niego nie powinny być wielkim zaskoczeniem. Pod kątem samej warstwy wizualnej to gratka dla miłośników gier z szuflady pixel-art. Krajobrazy, wnętrza budynków, aż po animacje modeli postaci. Wygląda to fantastycznie, a na domiar tego świetnie komponuje się z warstwą audio, przygotowaną przez Disasterpeace, za co właśnie oddaje jedną z nagród. Ostatni raz, gdy tak zauważalnie zostałem onieśmielony przez połączenie obu składowych produkcji, był chyba podczas ogrywania Journey (PS3) – co samo w sobie powinno być już rekomendacją dla sprawdzenia tytułu.

Destiny 2 (PS4)

Nagroda Pocztówki

Przyznawana za lokacje i malownicze widoczki

Zupełnie inaczej pisze mi się ten akapit dziś, aniżeli gdy mieliśmy nagrywać ten odcinek na podcastcie. Różnica to grubo ponad miesiąc i niemalże tyle samo czasu już nie grałem w Destiny 2 (PS4). Gra boryka się z problemami natury egzystencjalnej, szuka sobie miejsca w giereczkowie, co przekłada się na miotanie. Od gry dla osób, które chciałyby widzieć w produkcji zabawę „od czasu do czasu”, a hardcorowców, szukających grindu na tysiące godzin. Z drugiej strony Bungie podpisało „kontrakt z diabłem”, poniekąd zastawiając swoją duszę, więc muszą utrzymać uniwersum przez wiele lat i wydać dwie pełnoprawne kontynuacje. Natomiast pomijając kwestie biznesowe, to nie można odmówić produkcji łechtania zmysłu wzorku pięknymi widoczkami i inspirującymi lokacjami. Nie raz, w trakcie buszowania po jednej z planet, przyjdzie nam zatrzymać się na chwilę i podziwiać horyzont lub wnętrze jaskini.

Shovel Knight (PS4)

Nagroda Nostalgicznego Pierdolnięcia

Przyznawana za wydobycie cudownych wspomnień z dzieciństwa

Już Hyper Light Drifter (PS4) trącił nostalgią, jednak finalnie zdecydowałem się przyznać to wyróżnienie dla Shovel Knight (PS4). Produkcji, która pokazała nam jak dobrze uderzyć w nostalgię. Wiele elementów gry bezpośrednio nawiązuje do tytułów, z którymi część z nas się wychowała. DuckTales, Mega Man, Mario i innych klasyków platformówek 2D. Twórcy jednak zamiast iść w stronę odwzorowania „lat minionych” w nieskazitelnej formie, a tym samym przenosić z tamtejszych czasów wszystko, co byśmy dziś nie znieśli („tak, tak, wiecie, że tak jest”), zaszczepili w tytule elementy, bez których nie wyobrażamy sobie dzisiaj grania. I wiecie, co jest najlepsze? To wszystko ze sobą wspaniale współgra….tak sobie teraz przypomniałem: Ej! Yacht Club Games! Gdzie kolejny z rycerzy?!

Yakuza 3 (PS3)

Nagroda Wymarzonych Wakacji

Przyznawana za miejsce, które chciałoby się odwiedzić na urlopie

Japonia nareszcie w HD. Trzecie Yakuza – już na PS3 – zabrała mnie do wspaniałej dzielnicy neonów Kraju Kwitnącej Wiśni oraz do wypełnionego wakacyjnym klimatem gry nad wodą. O wakacjach w Japonii marzy mi się już od czasów pierwszych tomów mang i odcinków anime, a skoro mowa o kraju samurajów, to seria Yakuza. Yakuza 3 (PS3) obudziła we mnie na nowo chęć odwiedzenia tego kraju, aczkolwiek na razie pozostaje wierzyć SEGA (Sedze?) w jego przedstawieniu.

Furi (PS4)

Nagroda Playlisty Roku

Przyznawana za zajebiste zestawienie artystów na ścieżce dźwiękowej

Mimo, że w tym roku były lepsze OST z produkcji, to trzeba oddać twórcom Furi (PS4) pochwały za dobór artystów i utworów do oprawy audio swojej produkcji. Carpenter Brut, Danger, The Toxic Avenger, Lorn, Scattle, Waveshaper, Kn1ght. to głośne nazwiska w świecie wspólczesnej muzyki elektronicznej, szczególnie zaglądając w takie kirunku jak synthwave. Utwory brzmią nie tylko świetnie podczas rozgrywki, ale i samochodzie, pracy itd.

Tales from the Borderlands (PS4)

Nagroda Najzabawniejszej Gry Roku

Przyznawana za częste doprowadzanie gracza do śmiechu

Nigdy nie byłem wielkim fanem samograjów od TTG, ale przy tym bawiłem się naprawdę świetnie. Humor serii Borderlands jest jaki jest, ale jeśli podobnie do mnie, w prawowitych odsłonach uśmieliście się po pachy, tak i tutaj znajdziecie wiele okazji do śmiechu.


Cóż, to by było na tyle. I tak więcej to zajęło aniżeli się spodziewałem. Teraz wasza kolej. Jakieś gry z ukończonych w 2017 roku byście wyróżnili i za co? A może któraś z nich pasuje w/w nagród? Dajcie znać w komentarzach.

3 myśli na temat “RaczejKonsolowe Nagrody 2017

  1. Moje pseudo nagrody, niekoniecznie dla tytułów które wyszły w 2017 roku, stan za dzień dzisiejszy:P:
    Nagroda największego wstydu – bo zalega za długo na kupce – Wiedzmin 3 – tak 3 rok już leci nieubłaganie;
    Nagroda za comeback – World of Tanks – bo po dwóch latach przerwy wróciłem i jestem oczarowany zajebistością;
    Nagroda za najlepszą grafikę – Gran turismo Sport – W inne tuzy graficzne z zeszłego roku nie miałem okazji pograć, więc gts nie miał zbyt dużej konkurencji.
    Nagroda za największe zaskoczenie – Battlefield Hardline – bo multi okazało się niesamowicie fajne, nie to co pamiętam z bety, no i pierwsza część kampanii daje mocno radę…potem niestety pędzi na dno 🙂
    Nagroda za najlepszą symulację nie wyścigową – Mudrunner a Spintires game – tutaj nie muszę wiele mówić, ruskie bezdroża, błoto i ciężarówki!!! i głupie wożenie drewna do tartaku sprawia wiele frajdy.
    Nagroda za najlepszy remaster – Crash!!!! – jedyny remaster jaki mnie w zeszłym roku interesował, i dowiózł, crash to niesamowity powrót do dzieciństwa, w wieku 30.
    Nagroda dla najlepszego indyka – Absolute drift – nienawidzę driftu, ale w tej grze to takie przyjemne było…
    Największy zawód – Bridge Constructor i Tales from borderlands – pierwszy z nich, to udzerzenie w jeden z najfajniejszych tytułów mojej młodości, liczyłem na wyzwanie inżynieryjne a dostałem mobilną popierdółkę sportowaną na ps4; tales’y…no cóż, zagrałem bo Borderlandsy, humor jest, klimat może i też, jednak jest to gra telltale… i dużo mi się tutaj nie podobało, propsy jedynie za Gortys’a.
    Nagroda za najlepsze mmo – The Division

    to tyle.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hej, KraZislaw! Jak zwykle dzięki Ci za komentarz. Miło, że zaglądasz na blog 😀 A teraz pora zobaczyć Twoje nagrody i może coś od siebie dopasować:
      Nagroda największego wstydu – tutaj widziałem Gran Turismo 6, które od wielu, wielu miesięcy zalega wśród napoczętych tytułów.
      Nagroda za najlepszą grafikę – gdybym miał coś wybrać z bujnej listy ukończonych gier na wielu platformach, byłby to pewnie Final Fantasy XV
      Nagroda za największe zaskoczenie – Hyper Light Drifter…albo Shovel Knight…nie Hyper Light Drifter….jednak Shovel Knight…aaaaa~!
      Nagroda za najelepszy remaster – ograłem w 2017 trzy remastery, a wybieram jako zwycięzcę Metal Gear Solid: Peace Walker HD na PS3
      Nagroda dla najelpszego indyka – Shovel Knight…no dobra Hyper Light Drifter…nie no kurwa Shovel Knight…ja, mhm ino Hyper Light Drifter…ĄAAAA~!
      Największy zawód – było ich kilka nawet, jak tak patrzę po ewentualnych nominacjach, ale nagrodę oddaje Firewatch, bo sprzedano mi ten tytuł jako coś niesamowitego, a rozczarowałem się srogo

      Natomiast ciekawe, że aż tak słabo oceniłem TFtB, choć z drugiej strony nie mogę się dziwić. Samograje od TTG, to taka sama „trudna” szufladka gierek jak VN-ki.

      Ciekawie też piszesz o The Division, bo moim zdaniem w tej grze jest jeszcze mniej MMO niż w Destiny, a już ten tytuł tylko nieliczni nazywali pseudo-MMO, a większość wygrażała się, że z gatunkiem masywnych sieciówek nie ma nic wspólnego.

      Polubienie

      1. Wrzuciłem theD pod mmo bo mi tak pasuje, nie ma może w nim dużo z tego „multi” (choć DZ robi całkiem niezłą robotę) jednak dużo mechanik w mojej opinii tak dobrze się w pisuję w modłę mmo, że postanowiłem grę tak sklasyfikować.

        Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: