Wierność w czworonożnych pikselach

Pytanie na listopad: Co jest dobrego w posiadaniu zwierzaka jako kompana?

Nigdy o tym nie myślałem i właśnie dlatego rozpoczynam nową serię postów na blogu: Gamingowe Medytacje. WordPress codziennie proponuje mi myśl lub pytanie, które ma mnie zainspirować do pisania. O ile nie mam czasu na pisanie nowego wpisu każdego dnia, pomyślałem, że każdego, pierwszego dnia miesiąca spojrzę na propozycję i pochyle się nad nią we wpisie comiesięcznym.

Prywatnie jestem właścicielem czwórki zwierzaków domowych. Od trzynastu lat mieszka z nami kotka Miya, a od kilku miesięcy w mieszkaniu jest również jej „koleżanka”, Pixie, którą uratowaliśmy, przygarniając ją z ogródka, gdy miała może kilka tygodni. Natomiast rok temu na swoje urodziny, mój syn zażyczył sobie papugi, więc domowy zwierzogród zamykają Jaskier i Kornelia. Jest to spora odskocznia od mojego dzieciństwa, ponieważ wedle moich rodziców: mieszkanie w bloku nie jest miejscem dla zwierzaków. Na szczęście moja żona jest zupełnie odmiennego zdania. Zwierzaki są przede wszystkim fajną lekcją odpowiedzialności i empatii dla dzieciaków, więc cieszę się, że mają styczność z tym doświadczeniem. Może przełoży się to na ich interakcje ze zwierzakami w grach wideo?

A zwierzak jako kompan w grze wideo jest dosyć popularnym motywem. Dosłownie chwilkę przed tym tekstem ukończyłem Ghost of Yotei. W nim Atsu nieustannie wchodzi w interakcje ze zwierzętami ziemi Ezo, które wskazują jej ciekawe miejsca, ale to wilczyca najbardziej pasuje do definicji kompana w rozgrywce. Jej pomoc w polowaniach na Szóstkę Yotei, a raczej jej przydupasów, jest znacząca. Potrafi skradać się z nami w obozie i po cichu likwidować wrogów. Dołącza do nas, gdy wyzywamy wrogów na pojedynek. A nawet wyciąga nas z tarapatów, gdy przeciwnik jest o krok od zadania nam śmiertelnego ciosu. Sięgając pamięcią nieco dalej w przeszłość, przychodzą mi do głowy dwie psiny: Torgal i Angelo, z Final Fantasy XVI i Final Fantasy VIII (odpowiednio). Ten drugi szczególnie wrył mi się w pamięć, ponieważ obrazu dorosłego psa wystrzeliwanego z umieszczonej na ręce niewielkiej kobiety katapulty jest czymś, czego nie da się odwidzieć. Z drugiej jednak strony, ponieważ Torgal jest kimś, kto nieustannie nam towarzyszy, relacja z nim jednak zdecydowanie większa, aniżeli z „psem pociskiem”. W Metal Gear Solid V: The Phantom Pain jednym z kompanów, jaki może nam towarzyszyć w trakcie wykonywania misji, jest Diamond Dog. Parterem snajpera w grze Shadow Tactics jest Kuma, która jednak nie jest niedźwiedziem (dosłowne tłumaczenie z japońskiego na to wskazuje) a jenotem azjatyckim, czyli tanuki.

A to jedynie te, które przychodzą mi najszybciej do głowy. Pewnie grałem w więcej gier, gdzie kompanem był zwierzęcy partner w rozgrywce. Jeszcze więcej jest pewnie tych, w które nie grałem. Tutaj momentalnie przypominam sobie o produkcji, która z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn, zapadała się w mojej pamięci na lata, jak nie dekady. Nie pamiętam dokładnie tytułu tej produkcji, a jedynie krótką zapowiedź z bardzo odległych numerów PSX Extreme: niewidomy bohater z mieczem (ktoś pamięta „Ślepą Furię”?) i jego czworonożny kompan w rolach głównych. Gra nigdy nie dotarła do półek sklepowych i pozostanie jedynie wspomnieniem. Nie mniej interesujące jest, dlaczego umiejscowienie u boku bohatera gry jego czworonożnego bohatera, jest tak atrakcyjnym pomysłem. Jeśli miałbym strzelać, powiedziałbym, że chodzi o naturalna więź, jaką większość z nas czuje do pupili w domu. Choć nigdy nie miałem ich w dzieciństwie, to momentalnie zżyłem się z tymi w moim domu. Jednocześnie, choć pewnie zabrzmi to dziwnie, to relacja z partnerem zwierzakiem jest łatwiejsza. Oparta na bardzo prostych emocjach i zasadach. Nie musimy się przejmować skokami nastrojów, humorami, ukrytymi potrzebami, kompleksami, czy ego. Z jednej strony taki kompan nie potrafi wszystkiego, co chociażby Elizabeth (Bioshock), ale to może zostać wykorzystane jako zaleta – bo psiak, wilk czy tanuki, mają  talenty, których nam brak. W końcu każdy zwierzak to jest wyjątkowy na swój własny, prosty sposób. To właśnie ta niezłożona lojalność czyni ich takimi atrakcyjnymi partnerami w wirtualnym świecie, w przeciwieństwie do towarzyszy ludzkich.


I to by było na tyle, a teraz otwieram komentarze i czekam na Wasze zwierzaki. Dajcie znać o ulubionym czworonogu w roli kompanie, jakiego spotkaliście w grze wideo, i co go nim uczyniło. A może macie swoje przemyślenia na temat tego, dlaczego ta mechanika w grach, tak dobrze działa. Czekam na Was pod wpisem i…

…do następnych medytacji!


Podobał ci się materiał?!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

…aby wesprzeć RaczejKonsolowo w misji szerzenia pasji do gier poprzez niezależny content, w 100% bez bullshitu i na maksa gamingowy!


Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z RaczejKonsolowo

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej