Moda na przetrwanie

Pytanie na czerwiec: Gdybyś był zmuszony nosić jeden strój w kółko, co by to było?

Nigdy o tym nie myślałem i właśnie dlatego rozpoczynam nową serię postów na blogu: Gamingowe Medytacje. WordPress codziennie proponuje mi myśl lub pytanie, które ma mnie zainspirować do pisania. O ile nie mam czasu na pisanie nowego wpisu każdego dnia, pomyślałem, że każdego, pierwszego dnia miesiąca spojrzę na propozycję i pochyle się nad nią we wpisie comiesięcznym.

Za każdym razem, gdy w pracy pojawia się problem z integracją zespołu, ktoś wpada na pomysł zabawy „Dwie prawdy i fałsz”. Chodzi o to, że wypisujecie o sobie dwa fakty prawdziwe i jeden zmyślony, a osoby trzecie muszą zgadnąć fałsz oraz stać się waszymi najlepszymi przyjaciółmi na całe życie, na podstawie pozostałych prawd – uwielbiam TAK BARDZO. Aby jednak nie psuć innym zabawę, również dołączam do zabawy i zawsze podaję coś takiego: „Mój zmysł mody zatrzymał się na drugim albumie Linkin Park”. Prawda? Fałsz? Jak myślicie? Pewnie nie będziemy razem pracować (kto wie), więc zdradzę Wam, że to prawda i po dziś dzień moim ulubionym sklepem z ciuchami jest Cropp, a na głowie przeważnie mam czapkę z daszkiem prostym jak deska. Dlaczego o tym w ogóle wspominam? Aby podkreślić, jak zaawansowane jest moje postrzeganie tego, co wypada nosić, co wygląda dobrze i stylowo. Przy czym, kiedy gra daje mi możliwość ubrania mojej postaci, staje się to jedną z bardziej angażujących mnie mechanik w grze. Oczywiście, jeśli twórcy oddadzą w moje ręce odpowiednich rozmiarów garderobę.

Ciuszki to jeden z najdobitniej rozbrzmiewających tematów wokół Stellar Blade. Nie gameplay. Nie combat. Nie level design. Garderoba Eve jest na pierwszym miejscu w dyskursie graczy wokół gry. Doskonale pamiętam wzburzenie, jakie wywołały zmiany w strojach bohaterki, które zakrywały nieco więcej ciała, a przede wszystkim mniej eksponowały jej dekolt – społeczność graczy nie wytrzymała utraty widoku krągłości zlepku trójkątów i tekstur, na ekranie telewizora. Studio ostatecznie przywróciło stroje w swoim pierwotnym stanie, a po dziś dzień jest tajemnicą, czy była to cenzura PlayStation, czy test na popęd fanów gry z Południowej Korei. Widać zatem, że stroje, w jakie może się ubrać  Eve, są ważne, co najlepiej jest zobrazowane przez to, jak bogata jest jej szafa z ciuchami. Znajdziemy w niej wszystko. Od kostiumu misia, przez stroje na co dzień, wieczorowe, kąpielowe i skafandry bitewne. Dżinsy, leginsy, koszulki, sweterki, spódniczki, sukienki, rajstopy, podkolanówki, dresy i golfy. Eve jest spełnieniem marzenia każdego chłopca, który zazdrościł siostrze zabaw lalkami Barbie – choć przeczuwam, że to nie o ubieranie graczom tak do końca chodzi.

Na ostatnim odcinku RAPORTU O GRACH RaczejKonsolowo, Norbert zapytał mnie, czy ciuchy, w jakich biegała Eve były dla mnie rozpraszające i powiem szczerze, że… trochę tak. Jej seksualność jest tak eksponowana przez ww. stroje, jak i wiele umyślnie zaprojektowanych jako pobudzające animacji, że stawało się to niemalże wkurzające. Nazywajcie mnie świętoszkowatym, pruderyjnym, czy panem zaciśnięte poślady, ale lubię, gdy twórcy traktują mnie jak napalonego wieprza, który ślini się na widok billboardu z reklamą nowej wkrętarki, na plakacie obsługiwanej przez playmate Playboya w dwuczęściowym bikini – wiece, typowy strój do składania mebli IKEA. Moim celem zatem było zazwyczaj znalezienie stroju, w którym bohaterka wyglądałaby normalnie. Moim ulubionym stał się żółty dres rodem z filmu Kill Bill, w którym cięła na kąski przeciwników Uma Thurman. Nawet buty wyglądały w nim normalnie, choć wciąż Eve musiała ścierać się z silniejszymi przeciwnikami i m.in. piaskami pustyni, na największym obcasie, jaki widziałem od ostatniego pokazu Victoria’s Secret – przypadkowo leciał w TV. Zatem bardziej od ratowania resztek godności heroiny Stellar Blade, moim celem było dostosowanie jej stroju do otaczającego świata, jak i wyzwań, jakie przed nią skrywa. Analogiczna myśl towarzyszyła mi w Clair Obscur: Expedition 33, gdzie pod koniec rozgrywki, moja drużyna wyglądała jak postacie z japońskiego RPG. Gatunku, który emanuje z niemalże każdego segmentu produkcji francuskiego studia.

Kiedy jednak myślę o ubiorze, momentalnie na myśli przychodzi mi mechanika z wielu produkcji, którą zapamiętałem głównie z trzeciego Diablo, ale występującej regularnie w wielu innych produkcjach z dużą ilością zbieranego lootu: transmog. Skrót od transmogryfikacji, pozwalają graczom zmieniać wygląd swojej np. zbroi i broni na wygląd innych przedmiotów, zachowując jednocześnie oryginalne statystyki. Funkcja ta umożliwia dostosowanie wyglądu postaci bez wpływu na efektywność rozgrywki. I choć uniwersalnie spotykam się z zachwytem dla tej mechaniki, jestem nieco odmiennego zdania. Przede wszystkim dlatego, że jest coś immersyjnego w konieczności założenia na sobie zbroi, która ma lepsze statystyki, ale nie do końca pasuje do naszego obecnego wdzianka. Choć nigdy w takowych miejscach nie byłem, to podróżując przez fantastyczne krainy pełne smoków, czy postapokaliptyczne pustkowia, myślę, że istotniejsze byłoby dla mnie, czy mój strój zapewni mi przeżycie, czy tylko miejsce na okładce czasopisma „Twój Styl”. Ponadto często się zdarza, że z połączenia koniecznych do założenia elementów garderoby, kreuje się coś wyjątkowego wizualnie. Oswojenie się z miszmaszem garderoby natomiast, potrzebuje niekiedy chwili i opcja transmog, utrudnia mi ten proces akceptacji.

Czasem jednak człowiek faktycznie chce wyglądać inaczej i to znów doskonale pamiętam z moich czasów grania w Ragnarok Online. Jest coś wyjątkowego w odmienności od innych postaci w grze, od innych osób na serwerze, co w pewnym sensie jest przeniesieniem świata rzeczywistego do gry. Bo przecież jadąc autobusem, stojąc u rzeźnika po mielonkę, czy w kolejce po kawusie w pracy, nie zauważam nikogo, kto byłby ubrany identycznie do mnie. Zatem w MMO, w którym tworzę siebie – bardziej niż w jakimkolwiek innym gatunku gier – istotne jest to by być unikatowym. Szczególnie, że gdy przychodziło do rajdów albo eventów serwerowych, każdy wiedział, że ten typ jeżdżący na różowym kuraku z cylindrem, to ten i ten. Czy było w tym nieco zazdrości i nuty próżności? Być może. Niemniej przede wszystkim chodziło o wyróżnienie przez wyrażenie siebie.

Garderoba w grach wideo może spełniać wiele celów. Od spełniania marzeń i dania ujścia swoim pokusom, po zbudowanie połączenia pomiędzy rozgrywką a światami, w jakich się znajdujemy. Wydarzeniach, jakie przeżywamy i wyzwaniach, z którymi się zmierzamy. Dzięki niej albo jeszcze bardziej popłyniemy z nurtem tytułu, w jaki gramy lub zostaniemy z niego wytrąceni. Mój styl może i zatrzymał się na albumie Meteora. W chwili pisania tego tekstu wracam pociągiem z Krakowa, w białych sneakersach, skarpetach ponad kostkę, spodenkach z szeroką nogawką za kolana, koszulą kapeli The Ghost Inside i czapką o płaskim daszku. Skłamałbym, że nie dobrałem elementów stroju – choć może to za dużo powiedziane – totalnie losowo, bo przecież czasem chodzi po prostu, aby być sobą.


I to by było na tyle, a teraz otwieram komentarze i czekam na wasze spojrzenie na stroje, kostiumy, czy skiny w grach wideo. Czy macie jakieś preferencje, co do garderoby waszych bohaterów? Czy zwracacie w ogóle uwagę, w co się ubierają? Czy Meteora była lepszym albumem od Hybrid Theory?

Do następnych medytacji!


Podobał ci się materiał?!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

…aby wesprzeć RaczejKonsolowo w misji szerzenia pasji do gier poprzez niezależny content, w 100% bez bullshitu i na maksa gamingowy!


Image generated by Google Gemini.

2 myśli na temat “Moda na przetrwanie

Dodaj własny

  1. Bardzo spójna narracja – to się rzadko zdarza.Dobrze się to czytało. To podejście do tematu było rzadko spotykane – i dobrze. Warto mieć taki blog pod ręką, kiedy ma się przesyt informacji, a szuka się czegoś bardziej osobistego ale i konkretnego. Zastanawiam się, czy to część większego cyklu?

    Polubienie

Dodaj komentarz